Pustynia Złotych Promieni

(wpis na dwunasty Karnawał Blogowy)

Gdzieś w głębi ziem Rozdartego Zachodu w księstwie Tiranu znajduje się niemal idealnie okrągła pustynia. Podróżnik jadąc od północnego wybrzeża w stronę Erindoru, pośród ośnieżonych wzgórz nagle uświadomi sobie, że wokół zmienia się klimat. Śnieg topnieje, zbocza w środku zimy porastają kwiaty, a teren się wznosi i wznosi. Zauważy także złote promienie, które jak jedwabne nici ciągną się aż ku niebu oraz ścianę wirujących w nieustannych wichurach chmur przed sobą.

Kiedy stanie się na szczycie pierścienia wzgórz otaczających pustynię wędrowiec ma wrażenie, że patrzy w oślepiające oko. Przed nim rozpościera się ogromna dolina wypełniona złotym piachem, gdzie – jak wydaje się na pierwszy rzut oka – wszelkie życie zamarło. Jedyny cień dają rozsiane tu i ówdzie wzgórza i skalne załomy. Pośrodku, jakby w centrum piaskowego wiru, wiele kilometrów z przodu nieustannym blaskiem zalewa pustkowie sztuczne słońce, czasem zwane Okiem Pustyni, innym razem Sercem Pustyni.

ramar_sun

Szczyty wzgórz otaczających wielokilometrową nieckę codziennie omiatane są potwornymi huraganami wzdłuż kręgu, gdzie rozgrzane powietrze styka się z zimnym. Pustynia znajduje się jakby w oku cyklonu.

Nie da się dotrzeć do samego centrum pustyni. Niektórzy mówią, że w miejscu, gdzie słońce upadło albo zostało rozpalone podczas wielkiego kataklizmu, ziemia wrze z gorąca, a piasek topnieje i zamienia w szkliwo. Mimo nieprzyjaznych warunków Pustynia Złotych Promieni nie jest zupełnym pustkowiem.

Cyklonowe Wzgórza tętnią życiem, ciągle ulewy poją roślinność i grzyby, które bujnie porastają zbocza z obu stron – od środka jednak są to głównie kaktusy i odporne na ciągły gorąc krzewy i drzewa.

Woda spływa do niecki i zaraz paruje w zetknięciu z nagrzanym piaskiem. Dlatego schodząc w dół, kiedy minie strefę owiewaną huraganami, wędrowiec idzie przez dłuższy czas we mgle, aż teren się wypłaszczy i przed podróżnikiem rozpostrze właściwe pustkowie.

Na początku w każdym cieniu kryje się życie, każde zagłębienie przynosi cień, ale im bardziej zagłębiamy się w Pustynię, tym bliżej znajdujemy się Oka, a temperatury, które na wzgórzach sięgają czterdziestu stopni, tutaj podnoszą się do sześćdziesięciu, siedemdziesięciu i rosną nadal.

A jednak nawet tak blisko znaleźć można enklawy życia.

Gelpe Taroi

Miasteczko Gelpe znajduje się pod sporym nawisem skalnym, który osłania zabudowania przed morderczymi promieniami Serca Pustyni. Większość budynków to ruiny, pośród których żyją na wpół zdziczali shalarowie przystosowawszy się do nowych warunków. Leży wiele staj od kręgu, w miejscu, gdzie temperatury są skrajnie nieprzyjazne. Skóra bez osłony pali się tam w chwilę po wystawieniu na promienie Oka.

Gelpianie przystosowali się owijając ciało w szmaty, które moczą wodą ze źródła, który wypływa spod skały tworząc niewielkie, ciągle parujące jezioro. Woda przyciąga drapieżników, ale tubylcy są dobrze uzbrojeni, mają łuki i strzały, ale najgroźniejszą bronią są dzierżone przez szamanów lustra i soczewki – pozostałość starej manufaktury szklanej w centrum miasta – przetworzone, by służyć odstraszaniu i neutralizowaniu intruzów.

Aby się wyżywić Gelpianie zwabiają do sadzawki wielkie pancerniki, które po zabiciu mogą wyżywić plemię przez długie miesiące, zakonserwowane specjalnym środkiem zbieranym z gigakaktusów.

Wszyscy noszą przyciemniane gogle, aby chronić wzrok przed nieustannym blaskiem. Szkła pochodzą z ruin manufaktury szkła, przyciemniane nad ogniem.

Gigakaktusy

Magiczne siły, promieniowanie, a może po prostu dobór naturalny, sprawiły, że pośród piasków wyrastają wielkie bulwiaste kaktusy, które od strony oświetlonej drzewieją. Zaokrąglone płaty kaktusa tworzą zacienione schronienie, jaskinę jakby, gdzie trzyma się wilgoć i tworzą lokalne ekosystemy pełne owadów, małych stworzeń szukających tymczasowego schronienia, a nawet mięsożerne rośliny. Długie kolce od wnętrza chronią kaktus przed zniszczeniem i spożyciem. Sprawiają też, że trzeba zachować dużą ostrożność, korzystając z oferowanego przez niego cienia.

Sok gigakaktusów ma własności konserwujące. Wsączany jest także w momencie ukłucia kolcem paraliżując ofiarę (jedno ukłócie zabija małe stworzenie, na człowieka trzeba ich więcej) – prawdopodobnie kaktus w ten sposób przyciąga do zakonserwowanych ciał padlinożerców, którzy przy okazji roznoszą po pustyni pyłki, kiedy kaktus kwitnie. Tylko bowiem w momencie kwitnienia konserwująca trucizna jest wydzielana. Gelpianie specjalnie takie kaktusy wyszukują, aby konserwować mięso pancerników.

Pancerniki

Wielkie stworzenia które zakopują się w piasku, że wystaje tylko twarda skorupa. Od dołu przypominają gryzonie, ryjkiem wgryzają się w ziemię i żywią głównie korzeniami gigakaktusów, które te zapuszczają głęboko w poszukiwaniu wody.

Ludzie Piasku

Oprócz shalarów na pustkowiu żyją także rozrzucone plemiona Ludzi Piasku. Ludzi o ciemnej karnacji, którzy dodatkowo malują się grubą warstwą soku z porastających zbocza Cyklonowych Wzgórz pnączy. Zapewnia to ochronę przed słońcem nawet głęboko na pustyni. Zastygnięty sok twardzieje na skórze jak żywica, ciężko się go pozbyć, ale wychłodzony na powrót się rozpuszcza i może stanowić źródło wody, kiedy Człowiekowi Piasku jej zabraknie.

Ludzie Piasku żyją w małych grupach, często składających się z jednej, najwyżej dwóch rodzin. “Nocą” (kiedy zachodzi słońce Ramaru, Oko bowiem nie gaśnie nigdy) chronią się w cieniu skał, gigakaktusów albo w ostateczności zakopują w piasku.

Ludzie Piasku są znacznie bardziej zdziczali niż Gelpianie, ciężko się z nimi porozumieć. Trudno też zrozumieć zwyczaje, które np. nakazują wysyłać dzieci na pustynię bez osłony, ubrania nawet, aż skóra zacznie odpadać im płatami. Przez to Piaskowi są w starszym wieku cali pokryci bliznami. Ci, którzy takie rytuały przeżyli. Część jest ślepych od ciągłego światła, tacy wykluczani są z grup i muszą radzić sobie sami. Najczęściej giną.

Część Ludzi Piasku korzysta z pomocy Pancerników. Wydrążają otwór w boku żywych stworzeń i sadowią się w środku ich ciał, pod pancerzem. Posługują się konserwującymi własnościami trucizny gigakaktusów, aby tak zadane rany się zasklepiły bez zakażenia. Żyją tak, często żywiąc się pancernikiem, kiedy podróżuje po pustyni, aż padnie.

Serce Pustyni

Blisko Serca Pustyni, gdzie nie da się już dotrzeć znajduje się czarny sześcian, prawie tak wielki jak słońce. Tubylcy mówią, że ścieżka w cień sześcianu usiana jest szkieletami. Mówią też na niego Higea – Kość Bogów. Wprawdzie sześcian daje dużo cienia, ale piasek wokół jest tak rozgrzany, że powietrze nieustannie faluje. Serce Pustyni oglądane przez przyciemnione szkło przypomina zachodzące słońce, faluje jak morze, unosząc się nieco nad ziemią w centrum niecki.

Comments (2) »

Dodaj komentarz

XHTML– Allowed tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>