Upadłe zakony rycerskie

Najwyższą pozycję i estymę w Getycji mieli przed laty rycerze z kilku zakonów, które działały na obszarze królestwa. Większość poległa w Wojnie Czterech Mistrzów, inni zginęli w czystkach prowadzonych przez gubernatora Hadriana po zwycięstwie Rotakardu. Do roku 1511 nie przetrwał ani jeden z dawnych zakonów, które kilkadziesiąt lat wcześniej stanowiły najważniejszą siłę zbrojną Getycji.

Grafiki i zdjęcia pochodzą z Google, dodałem je, by przyjemniej się czytało. W podręczniku postaram się oczywiście o porządne ilustracje.

W 1484 Wielkim Mistrz Zakonu Korony – świeckiego zakonu stanowiącego gwardię przyboczną króla – był Redian at Sallos. Nabił się na własny miecz, kiedy zasztyletowano króla Valdemira III. Fala samobójstw wstrząsnęła całym zakonem, a kiedy nowy Wielki Mistrz odmówił uznania regencji Azji Tajjana, doszło do rozłamu oraz bratobójczych walk. Oceleli zakonnicy w 1485 roku z Molborgonu uderzyli samotnie oblegającą twierdzę armię – poświęcając się, by ratować honor. Wszyscy zginęli.

knight1

Pozostałe zakony zdziesiątkowane zostały w następnych latach, do 1487 roku prawie wszystkie zniknęły pozbawione nawet najmłodszych rekrutów, których także posyłano do rozpaczliwej walki o utrzymanie królestwa. Po zwycięstwie Rotakardu gubernator Hadrian złączył niedobitków w Rycerstwo Imperium, opornych rycerzy w tajemnicy usunięto. Rycerstwo zasilono nowymi rekrutami – pozycją taką nagradzono szlachciców, którzy wcześniej zdradzili kraj.

Każdy z zakonów kultywował specyficzne rytuały i zwyczaje. Część była świecka (Zakony Białej Korony i Pierścienia służyły królowi, zaś Zakon Gryfa działał jak najemnicy), część religijna.

Najstarszym zakonem było Bractwo Rycerzy Ostrza i Płomienia – religijny zakon poświęcony Solisowi (bogowi słońca), kierujący się rygorystyczną doktryną z dwóch świętych artefaktów. Księgę i magiczny kryształ ocalone ze spalonej siedziby zakonu w Tar Turnak – Tradycje Ostrza i Płomienia – odnaleźli w 1511 roku Tuhaj Tajjan (wnuk Azji Tajjana) oraz Kaen Katafark (potomek rycerza zakonu). Młodzieńcy postanowili odbudować potęgę zakonu, dostosowując jednocześnie doktrynę do dzisiejszych czasów. Mimo zmian nazywani są Tradycjonalistami.

Aktualnym Wielkim Mistrzem Zakonu jest osiemnastoletni Kaen Katafark, a organizacja liczy kilkudziesięciu członków, w tym tylko ośmiu mianowanych rycerzy. Siedziba zakonu znajduje się w pobliżu Antaru. Zakonnicy dzielą się na dwie grupy – zbrojnych rycerzy ostrza oraz walczących magią rycerzy płomienia. Więcej o Tradycjonalistach, a także o rycerstwie Rotakardu napiszę jednak później.

W Księstwie Tiranu można spotkać uciekinierów, którzy nie przyznają się do bycia rycerzami, ale specyficzny akcent, broń i skrywane symbole zdradzają ich szlachetne pochodzenie.

Rycerze Białej Korony zginęli wszyscy w bitwie na polach Molborgonu. Jeśli spotka się dziś kogoś podającego się za białokoronnika – jest to niemal na pewno oszust. Zakon był świecki, ale kierował się bardzo ostrymi regułami. Nazwa nawiązuje do korony Getycji, która wykonana jest z białego kamienia. Koronę po upadku Gettaru przeniesiono do Satardadu, a Imperator Silvanir obiecał koronować króla Getycji, kiedy nadejdzie odpowiedni czas. Do dzisiaj trwają spory wśród Getyckiej szlachty, kto nim zostać powinien. Wielu w podbitej Getycji liczy, że dojdzie do tego, gdy wiekowy baron Hadrian wreszcie umrze. Białokoronnicy słynęli z białych płaszczy i czarnych zbroi zdobionych koroną ze srebra na napierśnikach. Do walki stawali na koniach, a dobierali sobie tylko białe wierzchowce. W ostatnich latach wytykano zbytnie dbanie o prezencję i otaczanie się rycerzy przepychem niż służba koronie. Reguły obejmowały między innymi ścisły zakaz spożywania alkoholu, biesiadowania, celibat, a wszelkie odstępstwa karano wygnaniem, które w efekcie najczęściej kończyło się samobójczą śmiercią. Do zakonu przynależeć mogli wyłącznie ludzie, mężczyźni szlacheckiego pochodzenia. Mistrzowie Magii Korony walczyli używając magii, na oddział stu rycerzy przypadał zawsze jeden Mistrz Magii.

knight2

Rycerze Gryfa to kolejny zakon świecki. W razie wojny walczyli dla królestwa, ale pobierali za swe usługi stosowną opłatę. Często też wynajmowali się i działali jak najemnicy, słynęli jednak z lojalności i dotrzymywania umów. Większość Gryfian po upadku zakonu dołączyła do armii najemnych, część nawet do Manofaktur. Reguły mieli luźne, ale obejmowały pełne posłuszeństwo dla mistrzów zakonu. Należeć do nich mogły osoby bez pochodzenia, ale tylko jeśli przeszły długie szkolenie (którego nie wymagano od szlachciców). W historii zakonu zdarzyło się nawet, że Wielkim Mistrzem została shalarka. W dzisiejszych czasach większość ocalałych założyło własne grupy najemników, część oddała się rozbojom albo zaprzedała Imperium Rotakardu. Gryfianie nigdy nie używali w walce magii, co więcej silnie się jej sprzeciwiali. Jako ochronę nosili przedmioty z kynitu, które utrudniały rzucanie czarów przeciwnikom. Jako jedyni nie ukrywają dawnej przynależności do zakonu.

Trzecim zakonem świeckim był Zakon Stalowego Pierścienia, zwany skrótowo Zakonem Pierścienia. Nie podlegał koronie, ale kilku wpływowym baronom. Przynależeć mogli tylko mężczyźni szlachetnej krwi. Nazwa pochodziła od pierścienia, który stanowił symbol władzy w hrabstwach i baroniach Getycji. Podobny pierścień do dzisiaj nosi książę Tiranu – Elryk II obok stalowej korony. Po upadku Getycji większość stalowopierścieniowców została włączona do Rycerstwa, pozostali odmawiają używania nazwy Stalowy Pierścień – z powodu zdrady szlachty Getyckiej – i nazywają siebie Rycerzami Złamanego Pierścienia. W Tiranie nieliczni działają jak błędni rycerze w baśniach, podróżując i starając się wypełniać kodeks swojego zakonu – większość ukrywa pochodzenie i porzuca stare zwyczaje. Kodeks stalowopierścieniowców jest dość specyficzny -  wymaga udzielania pomocy, nawet jeśli ktoś o nią nie prosił. Czasem tak rozumiana pomoc, to po prostu zmuszanie siła do przyjęcia własnego światopoglądu.

knight3

Zakony religijne ucierpiały najbardziej, bo najgęściej usytuowane były w Getycji Mniejszej i okolicach Gettaru, które najbardziej odczuły skutki wojny. Najwięcej przetrwało Rycerzy Czaszki – mówi się nawet, że działają do dzisiaj, ale w ukryciu. Służyli Verze, bogini śmierci, nie nosili ciężkich zbrój, preferowali kolczugi, w walce zaś specjalizowali się w młotach i łukach. Czaszkowcy ubierali się zawsze na srebrno, na piersiach nosili symbol litery V złożony z dwóch piszczeli. Cechowali się skomplikowanymi rytuałami dla zmarłych, a śmierć uznawali za awans do rycerstwa Very w zaświatach. Wzbudzali kontrowersje, lubowali się bowiem w torturach, samookaleczaniu, a podczas walk zabijali wszystkich na swojej drodze nie patrząc na wiek, czy płeć.

Kilku niedobitków przetrwało także z szanowanego Bractwa Łańcuchowego, którzy łączyli religijne upojoenie narkotykami z walką dla chwały i przyjemności. Nazywani byli także Rycerzami Od Dzwonów – ze względu na odgłosy jakie wydawały podczas walki przyczepione do siodeł łańcuchy. Bractwo łańcuchowe akceptowało wyłącznie ludzi z pospólstwa, stąd byli traktowani jak pariasie przez szlachtę i resztę rycerstwa, w swoje szeregi przyjmowali także obcokrajowców, w tym shalarów. Po upadku Getycji podzielili się na dwie frakcje – jedna dołączyła do Rycerstwa Imperium w zamian za tytułu szlacheckie, druga część została bezlitośnie wymordowana przez Mistrza Kaldasa, który dowiedział się o tajemnym spotkaniu członków bractwa od ich Wielkiego Mistrza.

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

XHTML– Allowed tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>